Idzie burza 2025

Tu Hiena!

Lubię uniwersum Stalkera, nawet bardzo. W gry grałam, książek wiele przeczytałam, gry fabularne w tym świecie prowadzę, ale jakoś do tej pory larpy w tej tematyce mnie omijały. Do tego roku. 

Na zaproszenie Zielonego razem z Pincetem, Stopą i Mondralalą pojawiliśmy się na larpie “Idzie Burza”. Jak zostaliśmy poinformowani był to ReRun historii, więc reszta frakcji z bólem serca odstąpiła nam miejsca, ponieważ już znali fabułę. Dostaliśmy gotowe postaci z przygotowaną historią, ekwipunkiem, relacjami z innymi postaciami i wrzucono nas do bunkra tuż po rozpoczęciu emisji. Grałam jako Kruk, Pincet odgrywał Żyletę, Stopa Petro, zaś Mondralala Wampirzycę. Każda z postaci miała swój cel oraz motywację, a nawet tajemnice, które chowała przed całą resztą.

Zaopatrzona w maskę, plecak, wypruty z naboi karabin oraz chińską latarkę ruszyłam na eksplorację kompleksu. I szczerze tym co robiło mi największy klimat był ten słaby snop światła, trudności z oddychaniem i parujące od maski okulary, które utrudniały widoczność jeszcze bardziej. Człowiek się wnerwiał, ściągał maskę, rozglądał i tylko po to, żeby wpaść w anomalię, która działała akurat wtedy, kiedy nie miało się ochrony na twarzy.

Jedynym bezpiecznym miejscem przed emisjami był… powiedzm barowy schron, gdzie urzędował Zielony wraz ze swoim współpracownikiem Dzikiem. Za odpowiednią opłatą zapewniali nam wszystkie potrzebne rzeczy, takie jak: antyrady, amunicja, bandaże. Dodatkowo Zielony pełnił również funkcję medyka, która dla wielu okazała się ratunkiem.

Przemierzając pustostan natrafialiśmy na mniejsze lub większe anomalie. Wpadnięcie w którąś w najlepszym wypadku kończyła się chwilową nieprzytomnością, ewentualnie utratą możliwości mówienia, bądź atakiem paniki, w najgorszym… mogliśmy zostać porządnie pokiereszowani i ograniczeni w kwestii mobilności do końca gry.

Jak się okazało moja postać przyjęła na siebie – na własne życzenie – funkcję przewodnika. Z tego względu wypruwałam do przodu na szpicę i najczęściej wpadałam w anomalię. Tak się złożyła, że większość tych anomalii miała związek z elektrycznością. A nawet jeżeli nie ja wpadłam w anomalię, to ktoś za mną wpadł, ale efekt przeskakiwał na mnie! Ot, takie szczęście. Tak często raziło mnie prądem, że część postaci zaczęła zamiast Kruk mówić na mnie Bateria czy Bateryjka. No cóż… pasowało. Moje wojaże poskutkowały poparzeniem wysokiego stopnia i brakiem możliwości biegania i kucania do końca wydarzenia, a na sam koniec… strachem przed anomaliami. Więc nawet jako mobilny detektor nie byłam w stanie pomagać moim sojusznikom. 

Czemu tak mało mówię o fabule? Być może, ale tylko być może, będzie kolejny ReRun tej historii, a naprawdę stoi ona relacjami między postaciami, klimatem i wydarzeniami, które dzieją się w trakcie. Szkoda byłoby to komukolwiek zaspoilerować. Zapewne nie udało mi się w tym wpisie zawrzeć wszystkiego, ale “Idzie Burza” zrobił na mnie ogromne wrażenie i jako fanka Stalkera czerpałam z niego tyle ile mogłam, a naprawdę było co. Poznawanie terenu, zawiązywanie sojuszy, współprac, próby prześwietlenia innych, a przede wszystkim przeżycie w kompleksie były czymś niesamowitym. Jeżeli tylko będziecie mieć możliwość załapania się na ReRun, albo nawet na kolejną edycję pod skrzydłami Zielonego, skorzystajcie, naprawdę warto!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *